
Dobrym uzupełnieniem poprzedniego artykułu, w którym podsumowana została peregrynacja obrazu MB „Solidarności” po dekanatach ropczyckim i sędziszowskim (głównie w postaci foto) zapewne będzie ten materiał ks. emeryta Eugeniusza Miłosia (byłego proboszcza z Zagorzyc).
Walka dobra ze złem toczy się na wszystkich frontach. Często tam, gdzie się tego nie domyślamy. Najbardziej niewidoczna walka jest na tle wokalno-muzycznym. Dlatego uważam, że należy podtrzymać na duchu tych młodych, którzy taką walkę toczą i odnoszą choćby niewielkie zwycięstwa i zachęcić, by w swej działalności nie ustali. W związku z wędrówką obrazu Matki Boskiej „Solidarności” odbywały się po parafiach specjalne nabożeństwa. Najbardziej uroczyste nabożeństwa uświetniają chóry lub zespoły wokalno-muzyczne. W czasie epidemii koronawirusa przygotowanie takiego zespołu było niemożliwe z powodu ograniczeń wydanych przez ministra zdrowia. Zabronione były wszelkiego rodzaju lekcje szkolne i inne. W kościele nie wolno było urządzać żadnych spotkań. W kościele mogło się modlić (przebywać) tylko pięć osób w odległości od siebie co najmniej dwóch metrów. Później jedna osoba na 15 metrów kwadratowych. Za niezachowanie obowiązujących przepisów w czasie epidemii wymierzano bardzo wysokie kary. W parafii Zagorzyce Zespół Wokalny „SKOWRONKI” potrafił przezwyciężyć te trudności i w czasie Mszy Świętej podczas Nawiedzenia w obrazu Matki Bożej „Solidarności” wykonać pieśni o Matce Bożej i pieśń, która powstała w czasie zarazy, w rzeczywistości była to śpiewana modlitwa do Matki Bożej o ustanie zarazy koronawirusa.
Ze względu na bardzo ograniczoną ilość osób jaka mogła brać udział w czasie nabożeństw nie dokonał tego cały zespół śpiewający, lecz w imieniu zespołu dokonały tego dwie solistki: Aneta Magdoń – sopran i Anna Ostrowska – alt. Przy czym zachowały się bardzo precyzyjnie i przygotowując się nie naruszyły w najmniejszym stopniu obowiązujących, bardzo restrykcyjnych przepisów. Pokonanie tylu trudności i doprowadzenie do sukcesu to niezwykły wyczyn, prawdziwe bohaterstwo, za co należy im się podziękowanie, gratulacje i życzenia, by w swoim życiu zawsze potrafiły pokonać największe nawet przeszkody. Takie właśnie drobne zwycięstwa poszczególnych osób składały się na wielkie zwycięstwo SOLIDARNOŚCI. Sukces solistek jest tym większy, że w powiecie ropczycko-sędziszowskim Zespół Wokalny „SKOWRONKI” był jedynym zespołem, który zaśpiewał w czasie takich uroczystości. Oczywiście gratulacje należą się też całemu Zespołowi Wokalnemu „SKOWRONKI” za to, że w czasie gdy propagowana jest muzyka głośna, agresywna, o bardzo niskim poziomie kultury, Zespół „Skowronki” propaguje śpiew ozdobny, delikatny na bardzo wysokim poziomie kultury. Dla uzupełnienia dodam, na czym polegała walka muzyków z komuną i drobne bezimienne zwycięstwa.
W Tarnowie na procesji Bożego Ciała zawsze grała orkiestra. Trąby zwłaszcza te wielkie (basy) brano z Domu Kultury. By temu przeszkodzić dla muzyków urządzono bardzo atrakcyjną wycieczkę za darmo, trąby zamknięto, a przy drzwiach postawiono ormowca, by nie zezwolił nikomu wynieść trąby choć by na chwilę. Dla normalnego człowieka to nie ma różnicy, ale dla muzyków orkiestra bez basów, czyli dużych trąb to kompromitacja. Zwrócono się z pytaniem do starych muzyków, emerytów, czy nie mają prywatnych takich trąb i czy nie daliby rady jeszcze zagrać. Trąby mieli i oświadczyli, że pomimo wieku dadzą rady zgrać! I na procesji grały nie dwie, ale cztery potężne trąby. Można sobie wyobrazić jaka była wściekłość panów komunistów. Inny wypadek. Gdy Księża Biskupi powiedzieli to słynne zdanie: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. W Tarnowie koło cmentarza wybudowano olbrzymi monumentalny pomnik pomordowanym przez Niemców i umieszczono napis: „Pamiętamy, nie przebaczamy”. Gdy wszystko było gotowe, dzień przed odsłonięciem postawiono milicjantów, by pilnowali, aby niczego nikt nie popsuł. Mimo silnej straży, ktoś zaryzykował, zakradł się i usunął dwie literki. Rano napis brzmiał: „Pamiętamy i przebaczamy”. – Kto to zrobił? – Do dziś nie wiadomo!
Gdy byłem w Nowym Sączu tam najważniejsze występy zespołu wokalno-muzycznego miały miejsce w czasie Tygodnia Odpustu Sądeczczyzny. Miałem pod swą opieką zespół muzyczny i doskonałe solistki. Byłem przekonany, że komunistów to nie obchodzi, bo nic nie przeszkadzali. Tymczasem ci dokładnie mnie rozpracowywali i chcieli doprowadzić do tego, żeby z moich wysiłków na koniec, czyli na odpust nic nie wyszło. Kilka dni przed tygodniowym odpustem solistki zameldowały, że nie będą śpiewać, bo mają niepowtarzalną okazję, która się nie powtórzy: Wycieczka zagraniczna do Czechosłowacji dla całej klasy i to za darmo. One też chcą jechać, bo takiej okazji nie można zmarnować. Cóż miałem zrobić? Musiałem się zgodzić. I pojechały! – Ale można sobie wyobrazić wściekłość towarzyszy partyjnych, gdy zauważyli, że odpust się rozpoczyna, a zespół jak zwykle gra i śpiewa. Wystąpiły solistki z drugiej linii, też bardzo dobre. Tyle pieniędzy wydanych na wycieczkę nie dało rady przeszkodzić.
Takie drobne i „nic nie znaczące” zwycięstwa sprawiały, że komuniści rezygnowali z dalszej walki. Dlatego uważam, że występ solistek w Zagorzycach podczas nabożeństwa przy obrazie Matki Boskiej „Solidarności” był bardzo ważny. Panikę z okazji koronawirusa wykorzystano, by wyhamować gospodarkę, a ludzi oduczyć chodzenia do Kościoła.
Zagorzyce, 2020-05-17
Ks. Eugeniusz Miłoś
{gallery}galerie/Zagorzyce/{/gallery}
Fot. M.K.